Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wędrownicy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wędrownicy. Pokaż wszystkie posty

7 kwietnia 2014

WIRTUALNY ŚPIEWNIK HUFCOWY

Drodzy Harcerze!

Dh. Paweł Gorszki wyszedł z propozycją stworzenia ujednoliconego e-śpiewnika hufcowego. Celem akcji jest rozpropagowanie identycznych wersji piosenek wśród naszych harcerzy. Dzięki nagraniom dh. Pawła, możecie poznać tekst i melodię piosenek a także sposób ich grania. Poniżej przedstawiamy dwie pierwsze propozycje.
Zachęcamy gorąco wszystkich do współpracy!

Paweł - ogromne gratulacje i wielkie dzięki, zarówno za pomysł jak i jego realizację!


Łemata lub Rozmyślanie nad wodospadem (Idę dołem a ty górą) - Dom o Zielonych Progach
sł. i muz. Wojtek ʺNeronʺ Warchoł

Pamiętam, tylko tabun chmur się rozwinął    C G a e
I cichy wiatr wiejący ku połoninom                F C G a G
Jak kamień plecak twardy pod moją głową    C G a e
I czyjaś postać, co okazała się tobą                 F C G a G

Idę dołem, a ty górą
Jestem słońcem, ty wichurą
Ogniem ja, wodą ty
Śmiechem ja, ty ronisz łzy

Byłaś jak słońce w tę zimną noc
Jak wielkie szczęście, co zesłał mi los
Lecz nie na długo było cieszyć się nam
Te kłótnie bez sensu, skąd ja to znam

Idę dołem…

I tłumaczyłem, jak naprawdę to jest
Że mam swój świat, a w nim setki tych swoich spraw
A moje gwiazdy to z daleka do mnie lśnią
Śmiechem i łzami witają mój bukowy dom

Idę dołem…

I czas zakończyć rozważania te
Przy wodospadzie, tam, gdzie słychać śpiew
W źródlanej wodzie, czas zanurzyć dłoń
Już żegnam was, dziś odchodzę stąd

Idę dołem…



Pożegnalny Wieczór – Cisza Jak Ta
słowa: A. Wertyński
muzyka: M. Łangowski

/e a D e/ e a D G/ C G h e/ e a D…2x

Dziękuję ci za wszystko to Tragiczne i zabawne                  e a D e
Co nam kazało Ściszać głos I mówić sobie prawdę               e a D G
Albo nie mówić sobie nic W południa najleniwsze               C G h e
Dziękuję ci za wszystkie dni Od innych dni szczęśliwsze      e a D e
Dziękuję ci za wszystkie dni Od innych dni szczęśliwsze      e a D e

Tak trudno nam powiedzieć – dość          e h
I inną miłość przeczuć                            D e
Jest cisza jako trzeci gość                      e h
W nasz pożegnalny wieczór                    D e
Tak trudno nam powiedzieć – dość          C G
I inną miłość przeczuć                            h e
Jest cisza jako trzeci gość                      e a
W nasz pożegnalny wieczór                    D e
/e a D e/ e a D

Dziękuję ci, napijmy się Za wszystko, co cię spotka     e a D e
Aby zły los ominął cię, i melancholii otchłań           e a D G
Już nie zazdroszczę wcale tej Która na ciebie czeka  C G h e
Napijmy się, będzie nam lżej, spójrz - wino się uśmiecha e a D e
Napijmy się, będzie nam lżej, spójrz - wino się uśmiecha e a D e

Tak trudno nam powiedzieć – dość
I inną miłość przeczuć
Jest cisza jako trzeci gość
W nasz pożegnalny wieczór
Tak trudno nam powiedzieć – dość
I inną miłość przeczuć
Jest cisza jako trzeci gość
W nasz pożegnalny wieczór

/e a D e/ e a D
/c f B c/ c f B c/
/e a D e/ e a D G/ C G h e/ e a D e…

Rozumiem Ja nie jestem tą Potrzebną nade wszystko
Wiem Ona czeka - Niech poczeka Koniec wieczoru blisko
Rozumiem Zdajesz się na wiatr Do nowych portów płyniesz
Napijmy się do dna Do dna Niczemu nikt nie winien
Napijmy się do dna Do dna Niczemu nikt nie winie

ref 2x
/e a D e/ 4x

7 maja 2013

PRZEZ WIEK HARCERSTWA NA ZIEMI KROBSKIEJ


Już wkrótce Zlot Jubileuszowy z okazji 100-lecia Harcerstwa w Krobi - „PRZEZ WIEK HARCERSTWA NA ZIEMI KROBSKIEJ”, Krobia 14-16 czerwiec 2013r. Poniżej przedstawiamy najważniejsze punkty regulaminu:

Cel Zlotu:
  •  Uczczenie 100-letniej tradycji harcerskiej w Krobi.
  • Integracja harcerzy, dzieci i młodzieży z różnych stron regionu.
  • Propagowanie walorów turystycznych Gminy oraz aktywnego wypoczynku w harcerskim stylu.
  • Popularyzacja walorów „BISKUPIZNY”.

Organizatorzy:
  • Komitet Organizacyjny Obchodów 100-lecia Harcerstwa w Krobi.
  • 4 DH im. Tadeusza Kościuszki w Krobi.
  • Chorągiew Wielkopolska ZHP – Hufiec Leszno im. Żołnierzy Garnizonu Leszczyńskiego.
  • Gmina Krobia.
  • Starostwo Powiatowe w Gostyniu.
Termin i miejsce zlotu:
  • 14-15 czerwca 2013r.
  • Miasteczko zlotowe – Teren ZSiG w Krobi.
Uczestnicy:
W zlocie uczestniczyć mogą zastępy harcerskie, starszoharcerskie, wędrownicze i akademickie oraz zuchy, także zespoły szkolne wraz z pełnoletnim opiekunem. Liczba uczestników wchodzących w skład patrolu nie może być mniejsza niż 7 osób.

Koszty i warunki uczestnictwa:
Koszt uczestnictwa w Zlocie to 20zł od os. Organizator zapewnia ciepły posiłek w sobotę w porze obiadowej, pieczywo i ciepłe napoje na kolację i śniadania, smażoną kiełbaskę, oraz napoje chłodzące i gratisowy podwieczorek. Nocleg w warunkach turystycznych pod namiotami dla harcerzy oraz zakwaterowanie w szkole dla zuchów. Zapewniamy nagrody i dyplomy dla wszystkich uczestników oraz plakietki i pamiątki zlotowe także dodatkowe upominki od sponsorów i materiały programowe. Ilość uczestników zlotu jest ograniczona.

Zgłoszenia:
Zgłoszenia uczestnictwa w Zlocie Jubileuszowym należy przesyłać do dnia 12 czerwca na adres (informacje do korespondencji w nagłówku).

Zadanie przedzlotowe:
Konkurencja plastyczna i fotograficzna. Przed zlotem należy wykonać pracę plastyczną (zuchy) w dowolnej formie, nawiązując do 100-lcia Harcerstwa w Polsce. (KONKURENCJA PUNKTOWANA). Harcerze wykonać powinni komiks w w/w tematyce, harcerze starsi, wędrownicy i Młodzieżowe Kręgi Instruktorskie zobligowane są do wykreowania kolażu zdjęciowego nawiązującego do wystylizowania patrolu, harcerzy krobskich sprzed 100 lat. Najlepsze prace będą eksponowane na wystawie harcerskiej w Domu Kultury w Krobi.


22 listopada 2011

DIZAJN CZY DESIGN?




Na co dzień zasypywani jesteśmy reklamami, ogłoszeniami i informacjami, w których dowiadujemy się, że coś ma fajny, wyjątkowy, oldschoolowy dizajn. Czy wiemy co to znaczy, a może jest zwykły, tani chwyt marketingowy, na który dajemy się nabrać? 


13 listopada 2011

ZMIANY




Każdy o tym mówi. Mama, Tata, Babcia, Dziadek, znajomi, koleżanki, koledzy, przyjaciele. Wszędzie to słyszysz. Już prawie widzisz to przed oczyma. Tak, do Ciebie mówię, maturzysto! Wszystko się zmienia. Cały Twój świat, całe Twoje życie, wszystkie Twoje poglądy. Tak…? Ale czy na pewno…? Ale dlaczego…? 


25 października 2011

SEZON NA DIETĘ


tasty ripe isolated orange 


Wprawdzie lato, wakacje i piękna pogoda już dawno za nami, ale wciąż jest pora, aby zmienić swój tryb życia z "kanapowego" na aktywny, a sposób odżywiania z fast food na slow food. Warto pomyśleć o tym już teraz, dzięki temu wkroczymy w nowy rok pełni świeżości i sił. Czas na… dietę! Okoliczności może nie do końca sprzyjają, ale przy odrobinie chęci i determinacji wszystko może się udać!

20 października 2011

POZYTYWNA ENERGIA PROSTO ZE ŚLĄSKA

DSC_5532

Pod koniec sierpnia wróciliśmy do Leszna (nasz pociąg oczywiście nie omieszkał obdarzyć nas ponad półgodzinnym opóźnieniem, ale to już temat na kolejny artykuł do EH). W czasie trwania Wędrowniczej Watry 2011 mieliście okazję na łamach EH przeczytać naszą skrótową relację na temat tego, co działo się aktualnie na największej wędrowniczej imprezie w Polsce, a teraz nadszedł czas, by opowiedzieć i pokazać Wam dokładnie jak minął nam ostatni tydzień sierpnia. 

25 sierpnia 2011

TRWA WĘDROWNICZA WATRA 2011 NA ŚLĄSKU!



Watrę zaczęliśmy w poniedziałek, tuż przed świtem w Myszkowie. Wędrówka wiodła przez Pustynię Błędowską, miejscowość Błędów, Dąbrowę Górniczą - trasa pierwsza szlakami Jury Krakowsko- Częstochowskiej stanowiła wyzwanie i okazję do wykazania się wytrwałością! Po drodze nie zabrakło atrakcji: zajęć alpinistycznych, strzeleckich i krótkofalarskich. Na miejsce zlotu w Górkach Wielkich przybyliśmy w środę, tam o 22 zapłonęła wędrownicza watra, inaugurując spotkanie wędrowników z całej Polski! Na miejscu: ogrom wrażeń i mnóstwo okazji do aktywnego spędzenia czasu: dyskoteka w kilmatach górniczych, zajęcia z jogi, mulinowego rękodzielnictwa, teatralne, na temat energii atomowej, pokaz Beskidzkiej Grupy GOPR... A już w niedzielę o świcie dowiemy się, która drużyna zdobędzie tytuł Primus Inter Pares...
wędrownicy z 1 Leszczyńskiej Drużyny Wędrowniczej

31 lipca 2011

BIEGUNI





Może najlepsza książka Olgi Tokarczuk – na tylnej okładce widnieje opinia Jerzego Jarzębskiego, z którą całkowicie się zgadzam.

18 lipca 2011

JA BIEGAM!




Jako dorosły, odpowiedzialny człowiek, a nawet przyszła matka i żona zdaję sobie sprawę z tego, że samo wchodzenie po schodach i bieganie z zakupami nie wystarczy by wypracować piękny sześciopak. Z tego też powodu postanowiłam podjąć dodatkową aktywność fizyczną.




1 lipca 2011

POCZĄTKUJĄCY KIEROWCY



Każdego dnia, o każdej godzinie, w każdej minucie, nieważne czy jesteśmy kierowcą czy pieszym, na drodze możemy spotkać początkującego kierowcę. A kto to taki? To osoba, która niedawno odbyła kurs oraz zdała egzamin na prawo jazdy i rozpoczyna swe drogowe podboje. Czym takie osoby się charakteryzują? Czy to tylko ludzie młodzi? Czym różnią się od doświadczonych kierowców? Postanowiłem zapytać czterech kierowców płci żeńskiej, ze stosunkowo krótkim stażem „za kółkiem”, jednak bardzo krytycznym spojrzeniem na sytuację na drogach… 

22 czerwca 2011

MATURALNY AUTOBUS

bus

Pierwsze dni maja, słoneczko już nad linią horyzontu, budzi się nowy dzień, okolice godziny 5:45 w mieszkaniu na jednym z leszczyńskich osiedli. Trzy budziki w odstępie około 2 minut jeden od drugiego drapieżnie przerywają błogą, lepką ciszę pozostałości nocy. „Jeszcze 3 minutki…” – myślę wyłączając każdy z nich, po czym zapadam w kolejną drzemkę.



24 marca 2011

TRZECIE POLANO, CZYLI BANKRUCTWO BIURA PODRÓŻY

_DSC0374 

Drużyna wędrownicza- grupa rówieśników: licealistów i studentów. Tworząc takie środowisko wiele zbiórek poświęcamy, by wykreować zgrany, zintegrowany i tolerancyjny zespół. Jest wesoło, wspólnie się uczymy, podróżujemy, zdobywamy stopnie. Wszystko brzmi wspaniale, jednak metodyka wędrownicza to nie tylko wędrówka, zabawa, praca nad sobą czy szukanie własnego miejsca w społeczeństwie. wędrownicza watra ma też trzecie polano, symbolizujące służbę. 

11 września 2010

Krótka historia przeskakiwania przez fontanny

W listopadzie zeszłego roku pisałam o trzech płomieniach i trzech polanach, które po raz pierwszy pojawiły się na lewych pagonach mundurów leszczyńskich harcerzy. Wtedy zaczynaliśmy działać jako Próbna Drużyna Wędrownicza. Dziś właściwie też jesteśmy na początku wędrówki, tyle, że już nie na próbę. Jak wyglądała nasza dotychczasowa wspólna droga, zobaczcie sami.

DSC_0040

Na początku listopada odbyła się pierwsza wędrownicza zbiórka. Od tego czasu do naszego środowiska przybyło kilka nowych osób, zdążyłam wiele razy zaskoczyć się wędrowniczą pomysłowością i przekonać, że wychowanie zgodnie z ideałami Kodeksu Wędrowniczego to całkiem fajna sprawa.

2
W ciągu 10 miesięcy naszej działalności najbardziej zdziwiłam się kiedy okazało się, że w środku lasu, na końcu cywilizowanego świata, mamy ze sobą DVD (przenośne rzecz jasna). Prócz tego wędrownicy zrobili też kilka innych dziwnych rzeczy…

DSC_0386
Naszym ulubionym elementem miejskiego krajobrazu stały się fontanny, zwłaszcza te przez które można biegać bez zmoczenia czegokolwiek. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że nie ma takiej fontanny koło której przeszlibyśmy obojętnie.

DSC_0762(1)
Ważną rolę w krótkiej historii naszej drużyny odegrało także PKP, które nie tylko zapewnia nam transport w najróżniejsze miejsca, ale przede wszystkim jest źródłem niezliczonej ilości anegdot. Wszyscy pamiętamy niesamowitego Pana z Tubą z pociągu do Starkowa i zamarzniętą toaletę w pociągu do Ostrowa, jednak nic nie przebije Człowieka- Spidermena z pociągu relacji Świnoujście- Kraków. Tak, tak pozdrawiamy PKP i konduktorów- poliglotów.

_DSC0131
Wędrownicza praca opiera się na rozwoju siły ciała, umysłu i ducha, zatem podczas wędrowniczych zbiórek nie tylko dyskutujemy i kształtujemy swoje poglądy, ale przede wszystkim działamy. Byliśmy w leszczyńskim parku linowym, na kręgielni, a ostatnio we wrocławskim parku wodnym.

DSC_0232
Nasza drużyna w ciągu roku miała też okazję wziąć udział w wielu imprezach, zarówno hufcowych, jak i tych organizowanych na szerszą skalę. Współorganizowaliśmy Rajd Mikołajkowy w Hufcu Leszno, wyjechaliśmy na V Rajdo- Biwak Szlakiem Powstańców Wielkopolskich do Nowych Skalmierzyc, a wakacje spędziliśmy na Jubileuszowym Zlocie Stulecia Harcerstwa w Krakowie.

_DSC0373
Podczas naszego wspólnego działania nie brakowało też czasu na refleksję i kształtowanie światopoglądu. Wiele godzin spędziliśmy na dyskusjach dotyczących najbardziej aktualnych problemów współczesnego świata, rozmawialiśmy o demokracji, feminizmie, a także wakacyjnej pracy młodych ludzi.

DSC_0401
Od sierpnia działamy oficjalnie pod nazwą: 1 Leszczyńska Drużyna Wędrownicza, powyżej opisałam te momenty, które wpływają na to, jaką drużyną jesteśmy, jednak najważniejszego nie da się tu opowiedzieć. Jesteśmy bowiem, jak mówi nasza Konstytucja, środowiskiem skupiającym ludzi szukających wspólnie swoich życiowych dróg, odkrywających swoje pasje i powołania w oparciu o ideały prawdy, równości, wolności i tolerancji. Wyczyn jest dla nas drogą do doskonałości, służba jest drogą do dorosłości, wędrówka drogą do poznania siebie i ciągłego samorozwoju. I to w tym naszym wspólnym przeskakiwaniu przez fontanny jest najważniejsze!

 

pwd. Agnieszka Skóra- szefowa działu instruktorskiego, zastępczyni Komendanta Hufca Leszno ds. programowych, wędrowniczka i feministka, studentka I roku architektury krajobrazu, drużynowa leszczyńskiej drużyny wędrowniczej.

25 sierpnia 2010

Bo o tym się mówi...

Stulecie, Krzyż, Krzyż, Stulecie, a na dodatek Prezydent... Mniej więcej od 10 kwietnia 2010 roku o harcerzach, ZHP i organizacjach harcerskich mówi się bez przerwy. Mówi się o nas dobrze, mówi się o nas źle, jak to ostatecznie wpłynie na opinię publiczną, czy ludzie zauważą, że ZHP jest organizacją pożytku publicznego wychowującą młodych ludzi, czy dalej będą nas traktować jak niedobitki, których miejsce jest w muzeach i pod pomnikami?

Zaczęło się od katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. Wydarzenie zjednoczyło na chwilę cały naród, nie było Polski A, Polski B ani Polski środkowej, byliśmy My, Polacy, zjednoczeni w obliczu wielkiej tragedii. Dla mnie jako harcerki oczywiste było to, że w tak bardzo ważnym momencie dla naszego narodu harcerze staną na wysokości zadania i podejmą służbę. Siedząc w pracy obserwowałam relacje spod Pałacu Prezydenckiego, na których widać było jak harcerze działają - porządkują znicze, układają kwiaty, pilnują porządku, pomagają ludziom potrzebującym wsparcia i pomocy. Byłam dumna z moich Braci i Sióstr. Działalność harcerzy w tych dniach nie pozostała niezauważona, w mediach głośno i pozytywnie mówiło się o harcerzach. Otwarcie chwalono nas za patriotyczną(a może po prostu ludzką?) postawę i zaangażowanie.

Ale... Pierwsze "ale" pojawiło się po wypowiedzi pani Staniszkis(tytuł prof. celowo pominięty), która wypowiadając się na temat ówczesnego Marszałka Sejmu, a obecnego Prezydenta RP, w której pani S. uznała, że w postawie Bronisława Komorowskiego widać tę harcerskość, zarzuciła organizacjom harcerskim zabijanie indywidualności, jednocześnie przyznając,że ona sama nigdy w organizacji "tego typu" nie działa.Wypowiedź wzbudziła wiele kontrowersji i była wielkim ciosem dla harcerzy, zarówno tych aktywnych jak i tych już nie działających. Pani S. nie wiedziała, że jednym z elementów metody harcerskiej  jest stale doskonalony i pobudzający do rozwoju program, a próby harcerskie owszem mają takie same wymagania, ale każdy harcerz wykonuje indywidualne zadania. Warto wspomnie także o tym, że misją ZHP  jest wychowywanie młodych ludzi, czyli wspieranie we wszechstronnym rozwoju i kształtowanie charakteru poprzez stawianie wyzwań, a takie kryterium spełnia wyłącznie indywidualne traktowanie każdej osoby, nie da się stawiać wyzwań wielkiej grupie, bo dla jednych wyzwania będą zbyt łatwe a dla innych wręcz nieosiągalne do osiągnięcia. Wystarczyło zajrzeć do Wikipedii lub zapytać wujka Google'a. Najwidoczniej było to zbyt trudne, szkoda tylko, że jeden autorytet musi podważać inny autorytet, by wygłosić swoje bezpodstawne teorie.

Wróćmy jednak do katastrofy smoleńskiej, a konkretnie do Krzyża... Tak teraz proszę o minutę ciszy, odliczenie do dziesięciu i wypicie szklanki zimnej wody, jeżeli nie zadziałało to wrócić jutro, po uprzednim spożyciu kilku litrów melisy. Jak już wcześniej wspomniałam, jestem dumna z działań harcerzy w trakcie żałoby narodowej. Jestem w stanie zrozumieć dlaczego harcerze postawili Krzyż na placu przed Pałacem Prezydenckim. To była wyjątkowa chwila, każdy był poruszony, życie w Polsce na chwilę zatrzymało się w miejscu. Jednak gdy tylko usłyszałam, że pod Krzyżem (jakiś czas po zakończeniu żałoby) ludzie walczą, kłócą się, załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne i przeklinają, to stało się dla mnie, jako Katoliczki, oczywiste, że Krzyż musi zostać przeniesiony w "bezpieczne", godne miejsce. Szczerze współczuję harcerzom, którzy postawili Krzyż i pełnili pod nim warty. Z pewnością nie zdawali sobie sprawy, że Krzyż ten stanie się obiektem sporu politycznego, a jednak bezpośrednią winę za to, co dzieje się na Krakowskim Przedmieściu zrzuca się właśnie na harcerzy...

Jubileuszowy Zlot Stulecia Harcerstwa w Krakowie - najnowszy powód, by harcerze znowu zaistnieli w mediach. Mówiono o nas przed zlotem, mówiono w trakcie i na pewno temat jeszcze trochę pozostanie na fali. Co mnie poruszyło? Ironiczna wypowiedź pewnego dziennikarza kpiącego z programu zlotu, a mianowicie z propozycji W zielone gramy, według dziennikarza ilość drewna zużytego na terenie zlotu nie miała nic wspólnego z ekologią. Po części miał rację, sama pojechałam w odwiedziny drużyny, i sprawdziłam czy rzeczywiście zużyto tak dużo drewna i... zawiodłam się. Po wypowiedzi spodziewałam się wielkich drewnianych  bali na każdym kroku, niestety żadnych nie znalazłam. Po za tym jestem pewna, że drewno zużyte na budowę miasteczka zlotowego zostanie wykorzystane. Nie wspomniano jednak o tym, że na terenie zlotu znajdują się kontenery do selekcji odpadów, których przeważnie nie ma na takich masowych imprezach. Ponadto samo korzystanie z Toi Toi'a jest całkiem ekologiczne. Normalnie w toalecie spuszczając wodę zużywamy ok. 6 l. wody, w Toi Toi'u takiej opcji nie ma, proszę tylko policzyć ile wody udało nam się zaoszczędzić!

Jako, że jest o nas w mediach głośno, temat podjęli również blogowicze, wspominający swoje przygody z ZHP, a także dziennikarze internetowi. Niestety "nadziałam" się na taki "mądry" artykuł. Tylu bzdur na temat ZHP to ja dawno nie czytałam. W pewnym momencie odniosłam wrażenie, że nawet improwizacja pani S. na temat ZHP nie była tak abstrakcyjna. W artykule przedstawiono nas jako zagorzałych Katolików, mających fioła na punkcie ojczyzny(wręcz nazistów) i szeroko rozumianych militariów, biegających po lesie. Na szczęście pominięto nieszczęsne krótkie spodenki.  Uff, kamień spadł mi z serca... Większa cześć artykułu naprawdę była oderwana od rzeczywistości, a o znalezieniu choćby najmniejszej wzmianki o metodzie harcerskiej, czy zasadach harcerskiego wychowania można było śmiało zapomnieć. Zainteresowanych odsyłam do Wikipedii, tam naprawdę wszystko jest napisane czarno na białym. Chętnie podałabym linka do tego artykułu, ale niestety krótko po tym jak umieściłam swój komentarz(podany do moderacji), w którym zawarłam prawdy ogólne na temat ZHP oraz podstawowe zasady, przedstawiłam misję ZHP i streściłam metodę, artykuł zniknął. Szczerze mówiąc, nie ma czego żałować, można za to poczuć ogromną ulgę, a nawet radość. Trafili się mądrzy ludzie, którzy zauważyli, że autorka artykułu nie miała zielonego pojęcia o harcerstwie.

W show-biznesie panuje zasada, że nie ważne, czy mówią dobrze, czy źle, ważne, że w ogóle mówią. W ostatnim czasie harcerze niewątpliwie znaleźli się w świetle jupiterów. Może ZHP nie jest jest super gwiazdą, ale z pewnością musi odnaleźć się w nowoczesnym, zdeterminowanym przez media świecie. Szum medialny wcale nie musi być zły, warto go dobrze wykorzystać. Niewątpliwie, znajdą się tacy, którzy będą o nas mówić dobrze, znajdą się też tacy, którzy będą patrzyć krytycznie na wszystko co robimy, jesteśmy ludźmi i popełniamy błędy. Dbajmy o nasz wizerunek, początki harcerstwa kształtowała walka o niepodległość, przez 100 lat ewoluowaliśmy, dostosowując naszą służbę do potrzeb społeczeństwa i ogólnie pojmowanego świata. Przez najbliższe 100 lat nie będziemy sami, będą nam towarzyszyć wszechobecne media. Być może będą niewidoczne w naszej codziennej służbie, ale z pewnością zaczną deptać nam po piętach, gdy zboczymy z właściwej ścieżki.




pwd. Paulina Woźniak - zastępczyni redaktor naczelnej EH, studentka etnolingwistyki na UAM, ratowniczka ZHP, gitarzystka, drużynowa nauczycielka śpiewu, z pasją poznaje kolejne języki obce.

7 sierpnia 2010

Gdy strach ma wielkie oczy...

Zbliża się ważne spotkanie, czeka Cię egzamin, wiesz, że musisz dać z siebie wszystko i zaczynasz czuć, że jesteś jednym wielkim kłębkiem nerwów? Jak powiedział Janusz Konrad Jędrzejczyk: Gdyby wszyscy potrafili radzić sobie ze stresem, świat stałby się o wiele milszym miejscem.

Stres stał się częścią naszego życia, jesteśmy zestresowani w szkole, domu, pracy. Na temat zwalczania stresu zdążyło już powstać wiele mitów. Warto spojrzeć na ten aspekt naszego życia chłodnym okiem i ocenić jakie są nasze szanse, by go skutecznie pokonać. W tym celu sięgnęłam po dostępny za darmo w sieci fragment ebook'a Janusza Konrada Jędrzejczyka Naucz się skutecznie zwalczać stres w zarodku.

Oczywiste jest dla nas to, że stres nie jest dobry ani dla ducha, ani dla ciała. Doprowadza on do stopniowego spustoszenia w naszym organizmie. Przyśpieszona akcja serca, wzrost ciśnienia krwi, szybki spłycony oddech, różnorodne niekorzystne zmiany fizjologiczne i biochemiczne- towarzyszące nam codziennie mogą wyrządzić naprawdę wielkie szkody. Ale na tym nie koniec, nadmierny stres upośledza nasze funkcje psychiczne– mamy problemy z myśleniem, zapamiętywaniem, zaczynamy się jąkać lub mamy problem z wydobyciem z siebie głosu, tracimy nad sobą kontrolę. Jeżeli człowiek nie podejmuje w tym stanie walki ze stresem, przegrywa własne życie!

Jak walczyć ze stresem? Jest wiele metod, z pewnością mniej lub bardziej skutecznych. Zarówno na temat stresu jak i jego zwalczania narosło wiele mitów.

Na początek zaczniemy od metody proponowanej przez J.K. Jędrzejczyka– relaksacji. Autor książki podaje przykłady kilku ćwiczeń relaksacyjnych. Ich niewątpliwym plusem jest to, że można je wykonywać praktycznie wszędzie– w domu, pracy, szkole, na zakupach itd. Dodatkową zaletą jest fakt, że regularne stosowanie tych ćwiczeń pomaga zmniejszyć częstotliwość oddechu, zredukować zużycie tlenu, doprowadzić do spadku stężenia koncentracji mleczanu sodowego (jego wzrost wiąże się z niepokojem, spadek ze zmniejszeniem napięcia), zmian EEG, wzrostu oporu skóry, skrócenia czasu reakcji na bodźce oraz wzrost inteligencji i zdolności twórczych. Jak widać same zalety, a więc do dzieła!

Kolejnym proponowanym przez autora książki rozwiązaniem problemu stresu jest tzw. świadomy sen. Pomyślcie sami, ile razy życiu mieliście wstać wcześnie rano i zdarzało się Wam obudzić na chwilę przed budzikiem? Na tym polega autosugestia, czyli powtarzanie sobie pewnych treści, afirmacji, co ma doprowadzić do osiągnięcia zamierzonego celu. To dzięki autosugestii świadome sny mogą poprawić kondycję naszego zdrowia psychofizycznego Potęga ludzkiego rozumu jest naprawdę wielka, trzeba tylko ją dostrzec. Istnieją różne techniki zapadania w świadomy sen, niektórzy z nas są nawet nieświadomi tego, że posiadają tę umiejętność. Według Wikipedii ok 20% ludzi doświadczyło przynajmniej raz w trakcie swojego życia snu świadomego!

Ostatnim elementem walki ze stresem jest ideoplastia, która pomaga pogłębić relaks oraz kontrolować nasze nastroje, zdrowie i samopoczucie. Świadome wykorzystanie tego mechanizmu może przynieść korzyści dla naszego organizmu. Ideoplastia opiera się na wyobrażeniach i sugestiach, przez co możemy wpływać na stan naszego umysłu, samopoczucie, oraz psychikę. Wykorzystuje także relaksację. Umiejętne zastosowanie ideoplastii, które najprościej rzecz ujmując, jest pozytywnym myśleniem, może zredukować znacznie stres i pomóc na odnieść sukces.

Jak widać stres możemy pokonać sami, bez żadnej pomocy osób trzecich, w sposób łatwy i przyjemny. Oczywiście nie twierdzę, że tradycyjne metody, takie jak ziołowa herbatka z melisy czy szczera rozmowa z przyjacielem lub członkiem rodziny, nie zdołają skutecznie rozładować napięcia, ale zawsze dobrze wiedzieć, że jest jakieś inne wyjście z sytuacji.

Źródła:
http://www.pierwszapomoc.net.pl/galeria/lektury/zwalcz_stres.pdf
http://www.iik.pl/ebook.php/26
http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awiadomy_sen
http://pl.wikipedia.org/wiki/Autosugestia




pwd. Paulina Woźniak - zastępczyni redaktor naczelnej EH, studentka etnolingwistyki na UAM, ratowniczka ZHP, gitarzystka, drużynowa nauczycielka śpiewu, z pasją poznaje kolejne języki obce.

4 lipca 2010

Nie potrafimy być tolerancyjni...

Tolerancja, czyli cierpliwa wytrwałość, to cecha, którą zdecydowanie się chwali. Na pierwszy rzut oka jest ona odbierana jako coś wyjątkowo pozytywnego - przecież nie rodzi konfliktów, a wręcz przeciwnie zapobiega im. W życiu codziennie jest z nią jednak nieco inaczej, niż to sobie wyobrażamy. Powód jest prosty - my nie potrafimy być tolerancyjni.

Skąd taka myśl? Z obserwacji ludzi, ich zachowań, z obserwacji samej siebie i własnych przemyśleń i odczuć. Tolerancja może być definiowana w różny sposób i w zależności od definicji jaką wybierzemy tolerancja może być czymś innym. Jeżeli spojrzymy na tolerancję jako zachowanie, które ma na celu nie dopuszczanie do dyskryminacji, to z pewnością nie dopatrzymy się w niej niczego złego. Dla każdego z nas jest oczywiste, że każdy człowiek bez względu na płeć, wiek, kolor skóry, przekonania polityczne, wyznawaną wiarę itd. jest równy. Czujemy to podświadomie, dlatego przy ognisku zawsze siadamy w kręgu, dbając o to by nikt nie pozostawał w tyle. Wymagania na stopnie są takie same dla chłopców i dziewcząt, a koszt uczestnictwa w obozie identyczny bez względu na to, czy ktoś jest fanem muzyki rockowej, czy też słucha namiętnie Miley Cyrus.

Problem pojawia się wtedy, gdy jesteśmy zbyt tolerancyjni, a wręcz tolerancyjni do bólu. Jak już wcześniej wspomniałam, tolerancja to cecha bardzo pozytywna i bardzo pożądana. Każdy chce móc o sobie powiedzieć, że jest tolerancyjny. W pewnym sensie można powiedzieć, że to jest trendy. W obawie przed tym, że ktoś zarzuci nam bycie nietolerancyjnym pozwalamy na zachowania, które zdecydowanie nam się nie podobają. Przykłady? Prosto z życia: czekamy na przystanku na autobus, jest to miejsce publiczne, w którym obowiązuje zakaz palenia, poza tym dosłownie 0,5 metra dalej stoi kobieta w ciąży (przy niej palić nie wypada), nagle stojący z nami mężczyzna zaczyna palić. Właściwie zanim jeszcze zdąży zapalić papierosa, zostaje upomniany przez jednego z oczekujących. Efekt nie jest tu istotny, ważne jest to, że większość ludzi w takiej sytuacji reaguje. W identycznej sytuacji, gdy mężczyzna oprócz tego, że chce zapalić papierosa jest np. czarnoskóry, ma na głowie turban lub skośne oczy, nasze zachowanie jest zupełnie inne. Dlaczego? Przecież gdyby był "normalny" to coś byśmy zrobili. Jednak w tym szczególnym wypadku, z troski o bycie tolerancyjnym, nie zabieramy głosu i milczymy, bo moglibyśmy kogoś urazić.

Mimo iż wydaje się to absurdalne, niedorzecznie i głupie, to jednak jest to tolerancyjne. Według definicji liberałów, każda tolerancyjna osoba skazana jest na tolerowanie takich zachowań i zwyczajów, które są powszechnie uznawane za odbiegające od normy. Wyobraźmy sobie taką sytuację: godzina 6 rano, koniec ciszy nocnej sąsiad wstaje, włącza muzykę tak głośno, jak to tylko możliwe. Cisza nocna minęła, ma do tego pełne prawo, bez względu na to co myślą o tym inni mieszkańcy. Cóż możemy zrobić? Problem w tym, że nic, przepraszam, jest jedna rzecz... możemy być tolerancyjni. Pomyślmy, gdyby nie to, że cisza nocna trwa od godziny 22.00 do 6.00, to prawdopodobnie moglibyśmy być budzeni jeszcze wcześniej. Takich sytuacji w naszym życiu jest mnóstwo. Czasem jedynym lekarstwem jest właśnie tolerancja, która wprawdzie nie wyjaśnia przyczyn dziwnych, w naszym odczuciu, zachowań innych ludzi, ale zwyczajnie nakazuje nam akceptować je.

Na sam koniec pozostaje nam do rozważenia trudne zagadnienie, a mianowicie co z nietolerancją? Czy powinniśmy ją akceptować czy też nie, tzn. czy powinniśmy ją tolerować? Jeżeli nietolerancja to dyskryminowanie, to zdecydowanie powinniśmy jej nie tolerować. Dyskryminacja bez względu na stopień powinna być niedopuszczalna. Jest wręcz łamaniem prawa, a tego nie należy akceptować. Co zrobić jednak z nietolerancją w rozumieniu liberałów? Ja przecież mam wolną wolę, a co za tym idzie mam prawo nienawidzić osoby, która włączając o 6.00 radio na cały regulator i odbiera mi co najmniej jedną, jakże cenną godzinę snu. Myślę, że wiele osób będąc na moim miejscu pomyślałoby to samo. To znaczy, że jesteśmy nietolerancyjni, ale jestem więcej jak pewna, że taką nietolerancję większość z nas jest w stanie zaakceptować.

Jeszcze wisienka na torcie, co z nietolerancją tolerancji? W przypadku sąsiada sprawa jest prosta - mam prawo nie tolerować tego, że moja mama toleruje to, że sąsiad organizuje wszystkim w okolicy darmową pobudkę. Nie mogę jednak powiedzieć tego, że można tolerować nietolerancję względem ludzi posiadających inne poglądy, inny kolor skóry itd. Oczywiście sytuacje te są nieporównywalne, wręcz skrajne, ale w niewielkim stopniu oddają całą idę nietolerancji tolerancji.

To jak to właściwie z tą naszą tolerancją jest? Trudno odpowiedzieć jednoznacznie. Często zachowujemy się nienaturalnie i dziwnie tylko dlatego, że nie chcemy urazić innej osoby. Myślę, że czasem takie zachowanie, nieco ksenofobiczne, jest również przejawem nietolerancji, ale bywa ono niezależne od nas samych. Trudno pokonać irracjonalny strach, czy też niechęć wobec osoby, która już na pierwszy rzut oka jest dla nas inna, obca. Nie ważne czy jesteśmy tolerancyjni czy też nie, najważniejszy jest i zawsze powinien być drugi człowiek i jego uczucia. Ważne jest, by nie dopuścić się czynu, który można by było zakwalifikować jako dyskryminację. Dopóki dbamy o to by nie urazić innych, by żyć w zgodzie z samym sobą i zgodnie z prawem, dopóty możemy być spokojni. Tolerancyjni czy też nie, dbajmy o to by mieć czyste sumienie.



pwd. Paulina Woźniak - zastępczyni redaktor naczelnej EH, studentka etnolingwistyki na UAM, ratowniczka ZHP, gitarzystka, drużynowa nauczycielka śpiewu, z pasją poznaje kolejne języki obce.

9 czerwca 2010

Co by tu wyczynić?

Zacznę od definicji słowa wyczyn. To coś bardzo trudnego, czego się tak po prostu nie robi. Gdzieś przeczytałam, że wyczyn to taka cienka granica pomiędzy tym co możliwe i niemożliwe. Wyczyn może zmobilizować do przełamania się, pokonania barier wewnętrznych, zwalczenia swojego strachu, słabości, lenistwa. Wyczyn nie musi mieć charakteru fizycznego, równie dobrze może pochodzić z dziedziny intelektualnej lub duchowej. Ważne jest jednak, aby dla probanta było to optymalnie trudne zadanie. Wyczyn jest rzeczą bardzo indywidualną. Dlatego też zadania z pozoru łatwe, innemu mogą sprawić trudności. A według mnie zadanie będące wyczynem, to tak naprawdę pokonanie największej słabości w danym momencie wędrowniczego życia. 

A oto pomysły na wyczyn wędrowniczy, które mogą zainspirować Was do działania!






sam. Anita Naskręt - w redakcji EH jej specjalnością jest dział wydarzeń, przyboczna próbnej 8 LDH, tegoroczna maturzystka, działa również w KSM, a na co dzień dba o porządek w budynku leszczyńskiego Hufca.

30 maja 2010

Wędrowniku, Ty się po prostu lenisz!

Chciałbyś rozpisać i otworzyć próbę na kolejny stopień harcerski, może myślisz o stopniu instruktorskim? Ale przecież masz szkołę/studia, zbiórki, zainteresowania, przyjaciół, rodzinę i tak właściwie, to lepiej byłoby nie brać na siebie żadnych nowych obowiązków, a zwłaszcza takich, które pociągają za sobą dodatkową odpowiedzialność.

Tak naprawdę, to chciałbyś coś ze sobą zrobić, ale sam nie wiesz co. Nie działać jest nie fajnie, nudnie, monotonnie, ale żeby działać, to przecież trzeba tyle zaangażowania, poświęcenia odrobiny czasu, i trzeba się też do tego nadawać. Jak nie spojrzysz na siebie, to widzisz, że się do tego nie nadajesz. Ale czy tak jest naprawdę? Czasem nasze wyobrażenie nas samych zdecydowanie różni się od tego jak postrzegają nas inni. Warto porozmawiać z kimś z rodziny, drużyny, przyjacielem, kto szczerze powie nam to, co w nas widzi. Nie pozwólmy samym sobie zaszufladkować się!

Może to się wydać dziwne, ale tak naprawdę wcale nie trzeba stuprocentowej pewności, by podejmować nowe wyzwania. Myślę, że każdy z nas miał taki moment w życiu, kiedy ktoś mu powiedział, "spróbuj a przekonasz się, że warto, nie będziesz żałował". Jesteśmy tylko ludźmi i czasem zwyczajnie potrzebujemy, by ktoś nas popchnął do jakiegoś działania. Dajmy się namówić, oczywiście wszystko w miarę zdrowego rozsądku!

Dlaczego warto otworzyć próbę na kolejny stopień harcerski? Bo to nas rozwija, mobilizuje i pobudza do działalności, nie tylko na polu harcerskim, ale także do pracy z innymi, pomocy, uwrażliwia nas na piękno otaczającej przyrody i uczy cieszyć się z drobiazgów. Nikt nie mówi, że próbę należy rozpisać w dwa dni, a w następne dwa miesiące zrealizować. Wbrew wszelkim obawom dobrze ułożona próba nie tylko nie przeszkadza w życiu codziennym, ale wręcz pomaga. Zdobywając stopnie harcerskie powinniśmy realizować swoje pasje, zdobywać coraz to nowsze umiejętności i przede wszystkim lepiej poznawać siebie. Próba nie może kolidować z naszymi obowiązkami. Nie znaczy to jednak, że próba ma być prosta, ma być przecież wyzwaniem. Warto walczyć z własnymi słabościami, a próba świetnie do tego mobilizuje, pod warunkiem, że jest przemyślanie i dobrze ułożona - w przeciwnym razie może stać się dla nas wielkim demotywatorem.

Jeżeli mowa o stopniach, to dlaczego nie pomyśleć o instruktorskich. Myślę, że nie każdy, kto otwiera próbę na stopień przewodnika jest w stu procentach przekonany o tym, że jego przeznaczeniem jest bycie instruktorem. Ja na przykład nie byłam pewna, moje pierwsze podejście do próby skończyło się wielkim płaczem i krótką, ale dającą dużo do myślenia przerwą w działalności harcerskiej. Musiałam do tego dojrzeć, ujrzeć w tym sens. Drugie podejście było o niebo lepsze, rozpisałam próbę, poszłam na spotkanie KSI. Nie będę ściemniać, nie byłam w stu procentach pewna, że to jest to, ale w miarę jak realizowałam swoją próbę, nabierałam coraz większego przekonania, że to co robię jest słuszne. Oczywiście ogromną rolę odgrywa kurs drużynowych, bez względu na to czy realizujemy go z potrzeby serca, czy dlatego, że taki punkt mamy w próbie. Jeżeli trafimy na dobrych, świadomych swojej misji instruktorów, odkryjemy swoje powołanie. Dzięki temu po zrealizowaniu wszystkich zadań z próby będziemy wiedzieli, czy chcemy być instruktorami, czy nie. Pamiętajcie nikt nikogo nie zmusza do zamknięcia próby, a już tym bardziej do złożenia zobowiązania instruktorskiego, to musi być dobrze przemyślana, świadomie i dobrowolnie podjęta decyzja. Dlatego mówię warto spróbować!

Na koniec takie małe wędrownicze "drobiazgi": sprawności, przede wszystkim mistrzowskie, i znaki służby. W przypadku tych pierwszych jest całkiem łatwo. Plusem sprawności jest to, że dość często możemy je realizować sami, czasem możemy zaangażować innych - wszystko według naszego uznania, ale w porównaniu z całymi próbami na stopnie, jedna sprawność, nawet mistrzowska, dla wędrownika to bułka z masłem! Może być elementem próby lub być realizowana w odseparowaniu od niej. Ze znakami służby jest nieco więcej pracy, bo przede wszystkim ich zdobycie opiera się na pracy w zespole. Trzeba znaleźć przynajmniej dwie osoby, które razem z nami podejmą wyzwanie i trud zdobywania danego znaku służby. Dla jednych nie będzie to nic trudnego, dla innych może się to okazać barierą nie do pokonania. Nie znaczy to jednak, że trzeba się poddać na samym starcie! Działalność wędrownika opiera się przecież na służbie i wyczynie, spróbujcie, a nie będziecie mogli się powstrzymać od zdobywania kolejnych sprawności i znaków służby!

Nie bójmy się stawiać sobie wyzwań! Nie leńmy się. Dajmy sobie trochę czasu na to, by uporządkować bieżące sprawy, ale nie róbmy z tego leniuchowania podstawy naszej egzystencji. Nawet jeżeli nie zamierzamy być instruktorami, to od 16 do 25 roku życia mamy mnóstwo czasu na to, by popracować nad sobą. Wszyscy przecież wiedzą, że cała zabawa polega na tym, by gonić króliczka. Im dłużej będziemy to robić i im dłużej będzie nam to sprawiać przyjemność, tym dłużej będziemy czerpać korzyści z harcerskiej działalności. Uważajmy tylko, by w całej tej pogoni za króliczkiem nie przesadzić i nie zabrnąć w ślepy zaułek, z którego może już nie być odwrotu.


pwd. Paulina Woźniak - zastępczyni redaktor naczelnej EH, studentka etnolingwistyki na UAM, ratowniczka ZHP, gitarzystka, drużynowa nauczycielka śpiewu, z pasją poznaje kolejne języki obce.

9 maja 2010

Czy doba może być z gumy?

Zapewne są tacy, którzy się nad tym poważnie zastanawiają, a nawet dwoją się i troją, by znaleźć sposób na wydłużenie doby, choćby o kilka minut. Szkoła, studia, praca, obowiązki domowe, hobby, harcerstwo itd. Niektórzy z nas mają mnóstwo zajęć i dużo więcej czasu, niż inni. Jak to możliwe?

Odpowiedź jest prosta: doba może być z gumy. Nie znaczy to jednak, że nagle z 24 godzin otrzymamy 26, 28 czy 30. Wszystko musi się zacząć w naszej głowie, a potem "magiczny" plan wystarczy wcielić w życie. Nie wierzycie? Punktem wyjścia jest dobre planowanie. Owszem, za pierwszym razem "pożre" nam to więcej czasu niż sama realizacja planu, ale w przyszłości naprawdę pomoże nam go zaoszczędzić. Umiejętne dysponowanie czasem po prostu sprawi, że będzie go "znacznie" więcej. Warto prowadzić kalendarz, w którym będziemy mogli zanotować zarówno ważne wydarzenia, jak i informację o spotkaniu z przyjacielem. Oczywiście można też zapisywać wszystko w zeszycie, na kartce lub kartkach, ale pod warunkiem, że ich nie zgubimy! Ważne jest to, byśmy dokładnie wiedzieli kiedy i co nas czeka. W ten sposób możemy porównać ile czasu nam potrzeba, a ile czasu mamy. Zaoszczędzimy sobie w ten sposób niepotrzebnych nerwów - jeżeli z góry uprzedzimy, że spóźnimy się na umówione spotkanie, jeżeli zaczniemy uczyć się kilka dni wcześniej wiedząc, że przed samym testem, egzaminem nie będziemy mieli na to czasu.

Nie traktujmy jednak planu dnia, jak sztywnego harmonogramu, którego trzeba się kurczowo trzymać i nie można zmienić. Wręcz przeciwnie, jeżeli wiemy dokładnie co będziemy robić, to łatwiej będzie nam zmienić plany, nie zapominając przy tym o żadnym istotnym szczególe. Plan jest dla nas, a nie my dla niego!

Jeżeli jednak jesteś osobą ambitną i podejmujesz się wykonania wielu obowiązków, musisz być świadom(a) swojej odpowiedzialności. Pogodzenie ze sobą, na przykład: studiów, pracy, harcerstwa i własnych zainteresowań, o obowiązkach względem rodziny, przyjaciół i obowiązkach domowych nie wspominając, wymaga ogromnej samodyscypliny. Dlaczego? Trzeba dobrze zaplanować każdy dzień tak, aby na wszystkie wyżej wymienione elementy znaleźć czas. Dobrać odpowiednie proporcje tak, by niczego nie "zawalić". Nie jest to łatwe, zwłaszcza wtedy, gdy nie mamy wpływu na terminy niektórych wydarzeń - biwak drużyny, praca, ostatnie kilka dni przed ważnym egzaminem, wszystko to w jeden weekend. Wtedy niestety trzeba określić nasze priorytety, nie jest to ani łatwe ani przyjemne. W planowaniu czasu i własnej pracy warto sięgnąć po Kwadrat Eisenhowera:

Pomoże on nam ustalić to, co musimy zrobić na już, co jest dla nas ważne, a co zdecydowanie musi trochę poczekać. Na koniec nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć wszystkim czytelnikom umiejętnego dysponowania własnym czasem. Nie zrażajcie się na samym wstępie, początki zawsze bywają trudne. Narzucenie samemu sobie dodatkowej dyscypliny, nie jest łatwe i wymaga hartu ducha. Ale cóż to takiego dla wędrownika ;-).


sam. Paulina Woźniak - zastępczyni redaktor naczelnej EH, studentka etnolingwistyki na UAM, ratowniczka ZHP, gitarzystka, drużynowa nauczycielka śpiewu, z pasją poznaje kolejne języki obce.

20 stycznia 2010

Wędrownicy!

Poniższy plakat jest propozycją sposobu promowania działań wędrowniczych. Został przygotowany w ramach zadania przedrajdowego na V Rajdo- biwak "Szlakiem Powstańców Wielkopolskich" w Nowych Skalmierzycach, na który leszczyńscy wędrownicy z Próbnej Drużyny Wędrowniczej wyruszą w lutym 2010 roku.


(kliknij na zdjęcie, aby powiększyć)