28 listopada 2009

Zjazd Sprawozdawczy: relacja.

24 listopada 2009 r. w Domu Harcerza odbył się Zjazd Sprawozdawczy Hufca Leszno. Miał na celu podsumowanie i analizę dotychczasowej pracy Komendy Hufca, przedstawienie sprawozdania z dwuletniej działalności, w formie analizy realizacji strategii na lata 2007- 2011 oraz ogólną, instruktorską dyskusję na temat stanu rozwoju Hufca.

Obrady rozpoczęto od sprawozdania Komisji Rewizyjnej. Przewodnicząca Komisji nakazała zwrócić szczeagólną uwagę na kilka problemów min.: terminowe zbieranie i płacenie składek harcerskich, podjęcie działań w celu zwiększenia pozyskiwania środków z konkursów ofert organizowanych przez lokalne władze, przedsięwzięcie dalszych kroków w celu uzyskania przychodów z posiadanego majątku. Komisja Rewizyjna dobrze oceniła pracę Komedy Hufca i zawnioskowała o przyznanie absolutorium.

Następnie swoją opinię przedstawił pełnomocnik Chorągwi Wielkopolskiej na Zjazd hm. Wieńczysław Celer. Komenda Chorągwi oceniła pracę Hufca dobrze, zwrócono jednak uwagę na dołożenie wymaganej staranności przy terminowym rozliczaniu obozu. Hufiec powinien także zwiększyć ilość wpisów do elektronicznego systemu ewidencji.

Później podjęto dyskusję nad wieloma istotnymi hufcowymi problemami min.: zwiększeniem ilości szkoleń dających uprawnienia państwowe, przygotowaniem obozów drużyn, oraz komercyjnego obozu Hufca. Komendant Hufca apelował o stworzenie zespołu zajmującego się pozyskiwaniem środków na wyjazd reprezentacji na zlot w Krakowie.

Ostatnim elementem było głosowanie nad absolutorium dla Komendy Hufca, które przebiegło pomyślnie. Zjazd Sprawozdawczy zakończył się podziękowaniem za krytyczne uwagi, które Komenda obiecała wziąć pod uwagę w swojej przyszłej pracy.



pwd. Katarzyna Skóra
- redaktor naczelna EH, od kilku lat drużynowa 11 Leszczyńskiej Drużyny Harcerskiej, na co dzień studentka prawa, najlepiej zorientowana osoba w Hufcu w temacie mody i urody, tym samym posiadaczka największej kosmetyczki w całej redakcji, powszechnie znana jako Kaziu.

21 listopada 2009

Ale co Ty tak właściwie widzisz w tym harcerstwie?

Pewnie z tym pytaniem spotkaliście się już niejednokrotnie. Dla wielu ludzi "zethape" to jedna z wielu organizacji, których celem jest zrzeszanie dzieci, młodzieży, a także tych tzw. młodych duchem. Krzyczą, biegają po lesie, gubią się i przeprowadzają staruszki przez ulicę... Tak nas widzą, więc tak też o nas piszą. Na szczęście dla nas, jak i innych, bywają i tacy, którzy zamiast tworzyć własne wyobrażenia zadają nam pytanie: ale co Ty tak właściwie widzisz w tym harcerstwie?

Odpowiedzi na to pytanie jest prawdopodobnie tyle, co harcerzy "zethape". W moim przypadku odpowiedź różniła się od etapu, na którym się znajdowałam, wieku, doświadczenia, czy posiadanej funkcji lub stopnia.

Na początku harcerstwo było dla mnie wielką przygodą. W oparciu o opowieści rodziców, wujków, ciotek, kolegów z klasy, przyjaciółki harcerstwo było dla tych odważnych, silnych nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Ludzi dojrzałych pomimo młodego wieku. Nie chciałam przystąpić do "zethape", myślałam, że to nie dla mnie. Teraz z perspektywy czasu i 7-letniej, mniej i bardziej burzliwej, działalności wiem, że nie miałam racji. Dałam się namówić na harcerskie Andrzejki. Dzięki, aktywnie biorącej udział w życiu swojej drużyny, przyjaciółce poznałam swoją nową pasję. Niestety do drużyny nie wstąpiłam, bo miesiąc później wyprowadzałam się z miasta. Miałam jednak jasno określony cel: po przeprowadzce znaleźć drużynę harcerską i rozpocząć wielką życiową przygodę.

Tak też się stało. We wrześniu, po akcji naborowej przeprowadzonej przez 11LDH, wstąpiłam do ZHP i tak już zostało. Oczywiste było dla mnie to, że "normalna" działalność drużyny zdecydowanie różni się od harcerskich Andrzejek. Byłam otwarta na poznawanie świata, nie było dla mnie problemem podporządkować się starszym stopniem, którzy byli dla mnie wzorem do naśladowania. Harcerstwo był odskocznią od życia codziennego - pomimo tego, że klasa w podstawówce nie przyjęła mnie zbyt serdecznie, wiedziałam, że w każdy piątek spotkam się z ludźmi, którzy akceptowali mnie, akceptują i śmiało mogę powiedzie, że będę mnie akceptować taką jaka jestem. Dzięki harcerstwu odkryłam, że "w kupie jest siła" ;-), bo nawet, gdy się wali i pali, to znajdzie się ktoś, z kim będzie można szczerze porozmawiać, ktoś kto nam poradzi co zrobić. Harcerstwo to prawdziwa przyjaźń, dla mnie harcerz to człowiek, na którym zawsze mogę polegać, bez względu na to, czy to mój najlepszy przyjaciel, czy ktoś z kim kontakt utrzymuję tylko na zbiórkach. Wiem, że nie jestem sama. Uczucie, które łączy ludzi pozostaje, nawet jeśli ktoś decyduje odejść z "zethape".

Jak już wcześniej wspomniałam, harcerstwo to także umiejętność podporządkowania się. Nie chodzi mi tutaj tylko rozkazy, czy też "widzi mi się" przełożonych, ale o cały zbiór zasad. Prawo Harcerskie, Przyrzeczenie, regulaminy, itd. To wszystko przyjęliśmy dobrowolnie(przynajmniej nade mną nigdy nie stał i nie stoi nikt z siekierą, co do przyszłości to się jeszcze okaże ;-)). Dzięki temu, że te zasady przyjęliśmy z własnej, nieprzymuszonej woli jesteśmy autentyczni w tym, co robimy. Sami szukamy autorytetów. Nie jesteśmy grupą młodzieży, dla której wzór do naśladowania stanowią, tylko i wyłącznie, celebryci. Potrafimy słusznie ocenić co jest dla nas dobre.

Służba innym, czyli słynne przeprowadzanie staruszek przez ulicę, a także praca, a właściwie walka ze sobą i ze swymi słabościami. Myślę, że każdy człowiek na ziemi zdaje sobie sprawę z tego, że potrzebującym trzeba pomagać. Świadczy o tym, na przykład, nasze zaangażowanie w akcje charytatywne. Oczywiście harcerze nie są wyjątkami. Owszem, niektórym ludziom wydaje się, że jak ktoś jest harcerzem to musi pomagać innym, ale ja wiem, że to działa całkiem inaczej. Dzięki działalności w "zethape" każdy z nas ma siłę, odwagę, a nawet wewnętrzną potrzebę pomagania innym, i to jest piękne. Nas nikt nie zmusza, my pomagamy z przyjemnością. Nieco inaczej jest z pracą nad samym sobą. Czasem trudno jest się do tego przyznać, ale udajemy, że nie widzimy swoich wad, albo mimo tego, że je zauważamy, nie chcemy się z nimi rozstać. Mnie harcerstwo nauczyło tego, że zawsze można więcej. Trzeba mierzyć wysoko i wierzyć w to, że się uda. Z wadami trzeba walczyć, a nad lenistwem ostro popracować. Dzięki temu harcerz stopniowo nabywa cech i umiejętności, które przydają się potem w życiu codziennym, szkole/uczelni czy też pracy.

Ostatnią rzeczą, o której tylko wspomnę jest coś, co nazywam "małym harcerskim sacrum". Mundur, ognisko, wspólne wędrówki (nawet jeśli ktoś nie cierpi chodzić, tak jak ja), to coś co skrywa tajemnicę, ale to może zrozumieć tylko harcerz.

Co ja widzę w tym harcerstwie? Mnóstwo możliwości, radości, łzy, pot, walkę. Siłę, którą niełatwo w sobie odnaleźć bez pomocy innych. Coś, co było, jest i na zawsze pozostanie w moim sercu, jako największa przygoda życia.

Ten tekst chciałabym zadedykować wszystkim, o których mowa w tym artykule, Wy wiecie, że dzięki Wam to wszystko nie miałoby sensu, a z pewnością nie byłoby takie, jakie jest teraz.



sam. Paulina Woźniak - zastępczyni redaktor naczelnej EH, studentka etnolingwistyki na UAM, ratowniczka ZHP, gitarzystka, drużynowa nauczycielka śpiewu, z pasją poznaje kolejne języki obce.

18 listopada 2009

Rządzę. Rządzisz. Rządzimy!

24 listopada 2009 roku o godzinie 17:00 w Domu Harcerza w Lesznie odbędzie się Zjazd Sprawozdawczy Hufca ZHP Leszno. Myślisz, że zjazd to kolejne, bezsensowne debaty o niczym i zmarnowane kilka godzin? Rozmowy, które nic nie zmienią? W takim razie jesteś w błędzie.

Zjazd to najwyższa hufcowa władza, przejaw demokratycznego zarządzania jednostką. Statut ZHP stanowi, że co cztery lata odbywa się zjazd zwyczajny, a raz, w połowie kadencji władz hufca, zjazd sprawozdawczy, podsumowujący okres od ostatniego zjazdu zwyczajnego.

Jeśli jesteś drużynowym albo szefem kręgu lub członkiem jakichkolwiek władz Hufca lub zostałeś mianowany na funkcję rozkazem Komendanta Hufca oraz masz opłacone składki członkowskie, a twoje nazwisko znalazło się na liście z rozkazu L. 11/2009, oznacza to, że masz czynne prawo wyborcze podczas tegorocznego Zjazdu Sprawozdawczego. Czyli możesz wziąć w nim udział korzystając z pełni praw, stając się w ten sposób elementem najwyższej władzy w Hufcu. W praktyce Zjazd Hufca ma do spełnienia kilka ważnych zadań: rozpatruje sprawozdania władz hufca za okres ostatnich dwóch lat (od ostatniego zwyczajnego Zjazdu Hufca), rozpatruje opinie komisji rewizyjnej i komendy chorągwi w sprawie tych sprawozdań, ocenia realizację uchwał Zjazdu Hufca. Ostatnim zadaniem Zjazdu jest podjęcie uchwały w sprawie absolutorium dla członków komendy hufca. Co to oznacza w praktyce? Ano wiele: masz prawo włączyć się do dyskusji, przekonywać do swoich racji, proponować nowe rozwiązania, krytykować to wszystko, co ci się nie podoba, zgłaszać własne wnioski, wypowiadać się na forum społeczności Hufca, słuchać i być wysłuchanym. Pamiętaj, jesteś elementem najwyższej hufcowej władzy, a Zjazd to moment kiedy ta władza staje się bardzo realna.

Jeśli jesteś wędrownikiem i nie masz czynnego prawa wyborczego również możesz przyjść na Zjazd i wziąć w nim udział. Zjazd, nie przypomina zamkniętego posiedzenia, jest otwarty dla wszystkich członków hufcowej społeczności. Dlaczego warto przyjść? Choćby po to, aby zapoznać się ze zjazdową procedurą, obserwować demokrację w najczystszej, harcerskiej formie, czerpać wiedzę o tym jak funkcjonują harcerskie władze i jak zarządzany jest Hufiec. Być może już niedługo zaczniesz pełnić funkcje instruktorskie, co zatem idzie staniesz się częścią Zjazdu, a wtedy jego funkcjonowanie przestanie być mistyczną tajemnicą i nie będziesz mieć problemu z wdrożeniem do pełnienia najwyższej władzy w Hufcu.

Mam nadzieję, że w najbliższy wtorek instruktorzy i wędrownicy naszego Hufca licznie stawią się w Domu Harcerza, a następnie wezmą aktywny udział w Zjeździe Sprawozdawczym, udowadniając, że nie jest on tylko władzą iluzoryczną i naprawdę może wiele zmienić.

O aktywnym udziale w Zjeździe Sprawozdawczym przeczytać można także w artykule hm. Grzegorza Całki pt.: "Instrukcja obsługi zjazdu", który ukazał się w sierpniowym numerze miesięcznika Czuwaj.



pwd. Katarzyna Skóra
- redaktor naczelna EH, od kilku lat drużynowa 11 Leszczyńskiej Drużyny Harcerskiej, na co dzień studentka prawa, najlepiej zorientowana osoba w Hufcu w temacie mody i urody, tym samym posiadaczka największej kosmetyczki w całej redakcji, powszechnie znana jako Kaziu.

11 listopada 2009

Harcerski patriotyzm

11 listopada- kojarzy się zapewne wszystkim z dniem wolnym od pracy, zajęć lekcyjnych. Jednak dla harcerzy ten dzień nie jest do końca wolny. Podczas uroczystości związanych z rocznicą odzyskania niepodległości nie może zabraknąć druhen i druhów.
Ale czy tak naprawdę wiemy, co to jest za święto? Którą mamy rocznicę tego ważnego wydarzenia w historii naszej Ojczyzny?

Myślę, że warto wspomnieć historię tego wydarzenia. 11listopada 1918r. Polska po ponad 123 latach odzyskała niepodległość. Znowu staliśmy się wolnym i niepodległym państwem. Jak łatwo obliczyć w tym roku minie 91 lat od tego pamiętnego wydarzenia. Mieszkańcy trzech zaborów: austriackiego, pruskiego i rosyjskiego zaczęli razem współpracować, by odbudować swój kraj, o którego wolności od dawna marzyli.

Jest to ważny dzień dla każdego z nas, dla każdego obywatela wolnego kraju jakim jest Polska. My harcerze ZHP powinniśmy jeszcze bardziej rozpowszechniać to święto i pokazywać jakimi jesteśmy patriotami.

Każdego roku odbywa się w naszym mieście uroczysta Msza Święta w czasie, której my - harcerze Hufca Leszno wystawimy reprezentację: poczet sztandarowy oraz poczet flagowy. Harcerze pełnią również służbę wartowniczą przy pomniku upamiętniającym odzyskanie niepodległości. W tym roku służbę podczas uroczystości pełniła 18 Leszczyńska Drużyna Harcerska.

Być może są lepsze sposoby na uczczenie święta Odzyskania Niepodległości. Mimo to, udział w manifestacji patriotycznej wraz z władzami i mieszkańcami Leszna to doskonała okazja, by pokazać swoje przywiązanie do patriotycznych wartości, a także wdzięczność i szacunek dla tych, którzy przyczynili się do polskiej wolności.




pion. Anita Naskręt - w redakcji EH jej specjalnością jest dział wydarzeń, tegoroczna maturzystka, działa również w KSM, udziela się jako wolontariuszka w Domu Matki i Dziecka CARITAS w Lesznie, a na co dzień dba o porządek w budynku leszczyńskiego Hufca.

8 listopada 2009

Czarne przekleństwo.

Nie wiadomo kiedy i gdzie pojawił się przesąd, że czarny kot przynosi pecha, albo że czarny pies jest groźny. Ktoś kto to kiedyś wymyślił i nie pomyślał o tym, że przez te powiedzenia może ucierpieć wiele stworzeń. Pracownicy schronisk dla zwierząt mówią że ludzie rzadziej decydują się na psy i koty w czarnym kolorze. Dlaczego? Nie wiadomo co konkretnie nimi kieruje. Czy boją się "pecha"? A może myślą, że czarny kolor oznacza zło? Ja uważam, że czarne psy i koty są piękne. Sama miałam kiedyś czarnego kota i bardzo podobają mi się niektóre czarne psy np. czarne dogi niemieckie, chińskie grzywacze. Niestety nie wszyscy ludzie myślą tak jak ja. A biedne czarne zwierzątka cierpią.

Przyczyn nieatrakcyjności czarnych psów jest kilka:

-uwarunkowania kulturowe: w legendach i literaturze duże czarne psy straszą, towarzyszą diabłu i innym strasznym postaciom np. według legendy zamku w Ogrodzieńcu strzeże olbrzymi czarny pies. Brzęk ciągniętego przez niego łańcucha jest tak przerażający, że konie nie chcą się paść na błoniach wokół zamku;

-brak kontrastu między kolorem głowy i oczu, przez co nie widać psich emocji;

-siwą sierść widać najbardziej na czarnym tle, a to bardzo postarza psy;

- pies świadczy o charakterze swojego opiekuna, ludzie nie chcą być postrzegani jako groźni i niebezpieczni.

Niestety wielu pisarzy nie myśli o przyszłości czarnych psów i opisują je w jak najstraszniejszy sposób, np. w książce „Pies Baskervillów” tytułowy zwierzak jest opisany jako: "pies czarny jak węgiel, olbrzymi- taki jakiego nie widziały jeszcze oczy śmiertelnika. Z jago otwartej paszczy buchał ogień, ślepia jarzyły się jak węgle, a po całym ciele pełzały migotliwe płomyki." Nawet w liczącym rekordy popularności Harrym Potterze jest opis ponuraka, czyli omenu śmierci jako wielkiego, czarnego psa. Nie wiadomo dlaczego straszne psy w powieściach nie mogą być na przykład krwiście czerwone, taki kolor psa byłby równie straszny jak czarny, a nie powodowałby dyskryminacji czarnych piesków.

Czytałam kilka wywiadów z pracownikami schronisk dla psów i wszyscy jednogłośnie powiedzieli, że czarne, duże kundelki nie mają żadnych szans na adopcje, długie lata siedzą w schroniskowych boksach, i smutnym wzrokiem wpatrują się we wszystkie osoby które przechodzą alejkami. W końcu po kilku latach, gdy nie ma już cienia nadziei na adopcję, pracownicy schroniska z wielkim bólem w sercu decydują się na uśpienie psa. A wszystko przez to, że wieki kultury, legendy, mity, powieści i wiele innych, ukształtowały w nas pogląd, że czarne jest złe. Nie dyskryminujmy psów w ten sposób i wybierajmy je ze względu na charakter, a nie kolor sierści.





Anna Baraniak- uczennica I LO w klasie o profilu humanistycznym. Od kilku lat członkini 11 LDH, miłośniczka zwierząt: zarówno tych małych, jak i trochę większych, właścicielka kota, rybek i dwóch żłówi.

1 listopada 2009

Trzy polana, trzy płomienie, czyli nareszcie jest!

Zimny, piątkowy wieczór, grupa młodych ludzi pochyla się nad kilkunastoma świeczkami, układają je tak, by widzieć w nich trzy polana i trzy płomienie, od najmniejszego do największego. W skupieniu, z radością w oczach zapalają świeczki, układają znak, którego w Lesznie jeszcze nie było: wędrowniczą watrę. Czytajcie uważnie, tak rodzi się historia ruchu wędrowniczego w naszym mieście.

Nareszcie, nareszcie- to jedyne, co przechodzi mi na myśl. Nareszcie mamy w Lesznie pierwszą w historii drużynę pracującą zgodnie z metodyką wędrowniczą. A wszystko zaczęło się mniej więcej w 2007 roku. Od tego czasu mijają właśnie dwa lata, w ciągu których poznawaliśmy zasady pracy drużyny wędrowniczej, szkoliliśmy się w tym zakresie, spotykaliśmy z wędrownikami z okolic i tak po prostu, zwyczajnie zapalaliśmy wędrowniczy ogień w gronie naszych harcerskich przyjaciół. Mniej więcej dwa lata temu słowo wędrownictwo kojarzyło się w naszym Hufcu głównie z wędrowaniem po nizinach czy wyżynach. Wszyscy przekonani byli, że rozmawiamy o kolejnej harcerskiej specjalności, nikt nie rozumiał o co nam właściwie chodzi. Od tego czasu przeprowadziliśmy już setki rozmów na temat służby, szukania miejsca w społeczeństwie i samodoskonalenia, przyznaliśmy kilka naramienników wędrowniczych, dwa razy uczestniczyliśmy w Wędrowniczej Watrze. Staram się w ten sposób udowodnić, że nie zmarnowaliśmy tak długiego okresu czasu, wręcz przeciwnie, zdobyliśmy bezcenne doświadczenie, które mam nadzieję szybko zaprocentuje. Teraz kiedy zaczynamy pracę drużyny wędrowniczej mam pewność, że wszyscy moi wędrownicy rozumieją jak będzie biegła teraz ich harcerska droga. Wiem, że hufcowa społeczność rozumie potrzebę istnienia w naszym środowisku drużyny skupiającej ostatni pion wiekowy w ZHP. Jestem przekonana, że rozumiemy, co chcemy osiągnąć, lecz najważniejsze jest to, że mogę z pełną świadomością powiedzieć, że nam się uda!

Próbna drużyna wędrownicza otwarta jest dla wszystkich chętnych, którzy ukończyli 16 rok życia, a nie przekroczyli magicznej granicy 25 lat. Zapraszamy do nas zarówno tych, którzy w harcerstwie nigdy nie byli, jak i tych, którzy swoją harcerską przygodę zakończyli kilka lat temu, a wspominają te czasy z ogromnym uśmiechem na twarzy. Nie zabraknie u nas na pewno miejsca również dla harcerzy czynnie działających w innych jednostkach naszego Hufca, przede wszystkim dlatego, że wędrownictwo to taki trochę inny wymiar harcerstwa.

Czym planujemy się zajmować? Pola naszych działań wyznacza nam ściśle symbolika wędrowniczej watry. Każdy z nas będzie kształtował swoją osobowość, a także postara się odpowiedzieć na pytanie o swoje miejsce w dorosłym świecie. Na pewno jednym z najistotniejszych elementów naszych działań będzie służba, gdyż prawdziwe wędrownictwo bez pracy dla drugiego nie istnieje. A tak w skrócie wybieramy się na kręgle, zbieramy pieniądze, żeby wyjechać do Pragi, zamierzamy obcować ze sztuką na najwyższym poziomie i przygotować kolejną inicjatywę na rzecz Hufca.

Przed nami mnóstwo nowych możliwości, pewnie kilka przygód, których nie zapomnimy nigdy i wiele, wiele niewydeptanych ścieżek. Przed nami dużo pracy i ogrom płynącej z niej satysfakcji. Przed nami trudna sztuka odkrywania siebie i mozolne kształtowanie charakterów. Trzymajcie za nas mocno kciuki, bo przecież "być wędrownikiem to niemała sztuka".





pwd. Agnieszka Skóra-
szefowa działu instruktorskiego, zastępczyni Komendanta Hufca Leszno ds. programowych, wędrowniczka i feministka, studentka I roku architektury krajobrazu, od niedawna drużynowa drużyny wędrowniczej.

27 października 2009

Jak nas widzą inni?

Mówi się jak cię widzą, tak cię piszą. A jak na nas patrzą inni? Jak myślą, czym się zajmujemy, jakie są nasze priorytety, jakie posiadamy autorytety?

Każdy harcerz, w swoim życiu oprócz harcerstwa ma także inne zainteresowania i obowiązki. To nie nowość, i nowością na pewno nie jest też to, że na swojej drodze spotykamy ludzi, którzy pragną dowiedzieć się od nas czegoś więcej, na temat naszego zamiłowania. Nie rzadko mają swoje wyobrażenia, na temat naszej działalności, które… no cóż, często odbiegają od prawdy. W oparciu o moje 7 letnie doświadczenie postanowiłam stworzyć listę tych najbardziej ciekawych pomysłów, tych sprawiających nam radość, a także tych, które czasem bardzo boleśnie nas dotykają.

1. Harcerze sprzedają ciastka.

Wszystkich nie-harcerzy, którzy przypadkiem, lub może całkiem celowo odwiedzają tę stronę, muszę zasmucić. Jest to MIT. Prawdopodobnie wyobrażenie to wzięło się z obejrzanych filmów amerykańskich. W Polsce nigdy nie spotkałam się z akcją sprzedawania ciastek przez harcerzy, a pytanie: „Czy sprzedajecie ciastka?” lub „Jakie ciastka rozprowadzacie?” naprawdę doprowadzają mnie do łez.

2. Obozy harcerskie są fajne.

Myślę, że to może potwierdzić każdy, kto był na obozie harcerskim, bez względu na to, czy był członkiem ZHP, czy też nie. Wbrew pozorom przygotowanie ciekawego planu pracy na czas obozu, to nie lada wyzwanie. Układająca go kadra wkłada w to mnóstwo pracy, energii i bardzo się w to angażuje. Dzięki temu śmiało możemy powiedzieć, że obozy harcerskie są fajne ;-).

3. Harcerz wie i potrafi zrobić praktycznie wszystko.

Nie mam zielonego pojęcia skąd bierze się takie przekonanie. Może jest to naciągnięcie zasady, że harcerz jest zaradny. Jednak dla mnie nie jest to równoznaczne. Owszem pracując z młodzieżą, dziećmi staramy się przekazać im wiedzę. Uczymy samarytanki, pionierki, terenoznawstwa, ale to niestety nie oznacza, że każdy z nas jest we wszystkim dobry. W życiu codziennym nie ma osób doskonałych, to dlaczego harcerz od razu musi być supermanem XXI wieku?

4. Harcerze w trakcie biwaków i obozów piją alkohol.

Nieprawda! Nigdy do głowy by mi nie przyszło picie alkoholu na jakimkolwiek wypadzie harcerskim. Niewtajemniczonym zdradzę, że mam już 18 lat. Po pierwsze zabrania mi tego Prawo Harcerskie, po drugie jak miałabym się podzielić z innymi skoro duża cześć jest nieletnia? Nawet, gdybym w trakcie HAZu, czy obozu szła, wyrwała się, na jakąś imprezę, to nie wzięłabym alkoholu do ust. Owszem nie mogę zaprzeczyć, że istnieją takie drużyny, w których ten incydent ma miejsce, ale to tak, jak z księżmi pedofilami, ginekologami gwałcicielami, matkami morderczyniami itp. Nie mamy wpływu na wszystkich, ale z każdą nieprawidłowością staramy się walczyć.

5. Harcerz ma świetną orientację w terenie.

… tę kwestię można rozpatrywać w dwóch kategoriach: harcerzy, którzy zazwyczaj się gubią, oraz harcerzy, którzy nawet bez mapy dojdą do celu. W zależności od warunków atmosferycznych, rodzaju mapy, posiadanego kompasu, znajomości lub nieznajomości terenu, a także doświadczenia efekt może być różny. Nie ulega wątpliwości, że w trakcie zajęć, warsztatów, zbiórek poświęconych terenoznawstwu, staramy się by nasi podopieczni jak najlepiej poznali tajniki korzystania z mapy, kompasu, „znaków na niebie i ziemi”. To czy oni tę wiedzę wykorzystają w praktyce, nie jest zależne od nas… Z pewnością dajemy im możliwość sprawdzenia się, czego wynikiem bywa to, że się gubimy. Ale zawsze pamiętamy, że nie sztuką jest się zgubić, ale sztuką jest się odnaleźć ;-).

6. Harcerze noszą mundurki.

To akurat jest PRAWDA. Niektórzy dodają, że kiczowate, inni, że fajne. Najważniejsze jest to, że zgodnie z założeniem wszyscy wyglądamy w nich jednakowo. Czasem od własnego rodzica można usłyszeć, że wygląda się w swoim mundurku jak choinka – ze względu na ilość plakietek, odznak itp. Nie należy jednak się tym zrażać, mundur to bardzo fajna sprawa, szczególnie teraz po reformie, kiedy nie wyglądamy w nim jak małe szaro–zielone potworki, ale kiedy o mundurowaniu faktycznie można powiedzieć, że jest jednolite ;-).

7. Harcerze to stado rozdartych dzieciaków.

Powiem tak: żyjemy w XXI wieku i bałabym się nazwać młodzież w wieku 10-13 lat dziećmi. Jeżeli chodzi o stado – to chciałabym, żeby było nas tak dużo. Co do rozdartości – sama mam donośmy głos, czasem śpiewamy w pociągu, ale zawsze pytamy o zgodę innych pasażerów, więc o co tak naprawdę chodzi? Logicznym jest dla mnie fakt, że 20 osób będzie się zachowywało głośniej niż 5 osób - aczkolwiek czasami 5 osób potrafi zrobić o wiele większe zamieszanie… Może po prostu ktoś jest do nas uprzedzony?

Oczywiście moją listę można by było znacznie wydłużyć. Nie wspomniałam o wspaniałych ogniskach, służbie innym, służbie Bogu, udziale w wartach okolicznościowych, akcjach zarobkowych. Ludzie mają swoje teorie dotyczące naszej działalności i życia harcerzy. Jak wszystkie przekonania i stereotypy, są one prawdziwe lub nie. To od nas zależy, czy nie będziemy wyciągać z nich wniosków, czy też przemyślimy sobie to, co inni nam powiedzą. Czasem trzeba przymknąć oko na niektóre uwagi, ale nie zapominajmy, że ludzie, którzy patrzą na nas z boku mogą mieć rację!



sam. Paulina Woźniak - zastępczyni redaktor naczelnej EH, studentka etnolingwistyki na UAM, ratowniczka ZHP, gitarzystka, drużynowa nauczycielka śpiewu, z pasją poznaje kolejne języki obce.

24 października 2009

Wspominamy Harcerski Start!

Choć od tegorocznego Harcerskiego Startu minęło już trochę czasu, nic nie stoi na przeszkodzie, aby powspominać to hufcowe wydarzenie. Zapraszamy do oglądania zdjęć i komentowania!
Zdjęcia udostępnił druh hm. Jacek Cybichowski. Serdecznie dziękujemy!




















pwd. Katarzyna Skóra

22 października 2009

Przyjaźń w różnych środowiskach harcerskich, prawda czy fikcja?

To pytanie dręczące Nas wszystkich. A może warto zacząć od pytanie: Czym jest przyjaźń? Wydaje Ci się, że to głupie pytanie? Że odpowiedź jest na nie banalnie prosta? Myślisz, że głupoty wypisuję? To powiedz, czym dla Ciebie jest przyjaźń. Czy ta odpowiedź nie sprawiła Ci najmniejszego problemu?

Nie trzeba tu przytaczać żadnych regułek, bo nie o to w tym wszystkim chodzi. Dla mnie przyjaźń jest czymś wyjątkowym. Przyjaźń to więź między osobami, które obdarzają siebie zaufaniem i chęcią pomocy. Przyjaciel to taka osoba, która zawsze jest przy Tobie zarówno w tych trudnych, ale też radosnych chwilach. To niezwykłe przywiązanie, akceptacja, szczerość, umiejętność wczucia się w sytuację i uczucia drugiej osoby. Można wymienić tu wiele rzeczy, które łączą przyjaciół, bo jest ich mnóstwo, a każdy z nas ma trochę inne pojęcie prawdziwej przyjaźni. Prawdziwa przyjaźń pojawia się nagle, bądź też z czasem. Harcerstwo to odpowienie miejsce do poszukiwania przyjaciół, tych na dobre i na złe.

Możemy wyróżnić dwa rodzaje przyjaźni. Pierwszym z nich jest przyjaźń z osobą tej samej płci. Dziewczyny odbierają przyjaźń jako coś cennego. Przyjaciółka jest dla dziewczyny niczym siostra. Wspiera ją, pociesza, jest zawsze przy niej. Potrafią razem śmiać się i płakać. Chłopcy - ta przyjaźń różni się nieco od dziewczęcej. Oni bardziej trzymają sztamę, niż się wspierają. Doradzają sobie w trudnych sytuacjach, lecz nie są bardzo mocno związani ze sobą emocjonalnie.

Drugim typem, jest przyjaźń chłopak- dziewczyna. Możecie mi powiedzieć, że taka przyjaźń nie jest możliwa, i że nie istnieje. Ja uważam inaczej. Fakt często prowadzi ona do związku, aczkolwiek nie zawsze i nie koniecznie. Wydaję mi się, że taka przyjaźń jest naprawdę czymś wartościowym, czymś ważnym dla obu osób, ponieważ to nie to samo co przyjaźń z osobą tej samej płci, mającą te same poglądy w pewnych sprawach. Ta osoba bywa też czasem bardziej obiektywna w sprawach, które nas dotykają.

Jak mówiłam wcześniej, przyjaźń jest czymś niezwykłym. Wracając do głównego tematu, czyli przyjaźni w harcerstwie, chciałabym Wam udowodnić, że jest ona jak najbardziej możliwa, nawet jeżeli osoby dzieli różnica kilometrów.

Pochodzę ze środowiska harcerskiego w Lesznie. W tym roku miałam okazję uczestniczyć na kursie drużynowych, który został zorganizowany przez Hufiec Krotoszyn. Było to dla mnie niezwykłe przeżycie, ale i wspaniała przygoda. Krotoszyn stanowił liczną grupę na warsztatach, ale znalazły się również osoby mieszkające kilkadziesiąt kilometrów od naszego miejsca "biwakowania" . Z pozoru tydzień, to nie dużo czasu, aby się dobrze zgrać, a absurdalnie brzmi w tej sytuacji słowo „przyjaźń” . Ale niemożliwe stało się możliwe! Tydzień ten wniósł w moje życie wiele zmian. Poznałam osoby, które mi pomagały, nie opuściły mnie w trudnej sytuacji, wspierały w smutkach, zaufały mi. Jest to coś, co rzadko zdarza się w normalnym życiu, bo kto zaprzyjaźnia się w ciągu tygodnia?

Tylko Harcerze. Sprzyja temu niezwykła atmosfera, wspólne życie, 24 h na dobę, wspólne przeżywanie słabości, złego humoru, smutku. Przyjaźń ta dała mi wiele. Wsparcie, poczucie, że gdzieś nawet daleko jest ktoś, kto o mnie pamięta, ktoś kto za mną tęskni i oczywiście to samo dotyczy drugiej strony. Choć rzadko się widzimy, pamiętamy o sobie, często rozmawiamy, próbujemy sobie pomóc, pocieszamy się.

Przyjaźń w gronie harcerskim jest oczywista, bo jest to środowisko, w którym harcerze starsi przebywają na co dzień. To najbliższe otoczenie, mocno oddziałujące na daną jednostkę. W drużynie harcerskiej, nawet jeżeli nie ma całkowitej przyjaźni, występuję więź, która spaja ludzi i tworzy z nich jedną całość, bo te spędzane razem godziny są dla nas niezwykłe i bardzo ważne. Z kim przebywamy więcej czasu, niż z drużyną?

Biwaki, obozy, zbiórki, i inne akcje spajają nas i budzą w nas poczucie więzi, prawie jak w rodzinie. Czujemy się tam jak w domu. Trudno nam jest oderwać się od tej codzienności, gdyż to właśnie grono harcerzy jest dla nas tak ważne pod różnymi względami. To ZHP jest naszą drugą rodziną, naszym drugim domem. Nawet w klasie, często nie jesteśmy tak zgrani jak w drużynie harcerskiej. Tam wiemy, że zawsze możemy na kogoś liczyć, a kiedy potrzebujemy pomocy, nikt nam jej nie odmówi, wręcz przeciwnie, sam ją zaproponuje. Przyjaciele - harcerze zawsze pomogą rozwiązać nawet najtrudniejszy problem, zawsze jest z kim porozmawiać, poradzić się, bo przecież jesteśmy jedną, wielką rodziną. ;-)

Dlatego bądźmy otwarci na drugiego człowieka:
"Friends are angels who lift us to our feet when our wings have trouble remembering how to fly."




pion. Anita Naskręt - w redakcji EH jej specjalnością jest dział wydarzeń, tegoroczna maturzystka, działa również w KSM, udziela się jako wolontariuszka w Domu Matki i Dziecka CARITAS w Lesznie, a na co dzień dba o porządek w budynku leszczyńskiego Hufca.

18 października 2009

Wspieramy Was. Po prostu.

Pewnie wielokrotnie zastanawialiście się co właściwie robi Komenda Hufca. Najprościej byłoby powiedzieć, że głównym celem naszych działań jest wspieranie Was, czyli instruktorów naszego Hufca. Chcemy, żebyście byli pełni motywacji i z uśmiechem podchodzili do pracy w swoich drużynach oraz na innych polach instruktorskiej służby. W związku z tym podejmujemy różne inicjatywy po to, byście mogli jak najlepiej przygotować się do pełnienia swoich funkcji. Taki cel przyświecał nam również podczas tworzenia nowego programu dofinansowywania udziału w szkoleniach skierowanego do hufcowej kadry. Aby łatwiej było Wam korzystać z tego projektu, przygotowałam krótki poradnik przedstawiający krok po kroku jak uzyskać dofinansowanie.

Dla kogo?

Program dofinansowania udziału w szkoleniach przeznaczony jest wyłącznie dla instruktorów oraz harcerzy, którzy są w trakcie realizacji prób na pierwszy stopień instruktorski. Jednak wsparcie finansowe mogą otrzymać tylko Ci, którzy mają na bieżąco opłacone składki członkowskie w Hufcu ZHP Leszno, dlatego jeśli masz jakiekolwiek zaległości, w najbliższy wtorek zgłoś się do druhny Skarbniczki.

Ile dokładnie?

Dofinansowanie, które możecie uzyskać to kwota równa od 20% do 70% kosztów uczestnictwa w szkoleniu, jednak kwota ta nie może przekroczyć 100 zł. Ponadto dofinansowanie przyznajemy danej osobie maksymalnie dwa razy w ciągu roku harcerskiego. Podsumowując nie zwracamy kosztów poniesionych na transport, zakwaterowanie, wyżywienie czy zakup materiałów potrzebnych na kursie.

Jak?

Aby uzyskać dofinansowanie trzeba opłacić składki członkowskie. Następnie należy znaleźć kurs odpowiadający Waszym zainteresowaniom, a także potrzebom naszego harcerskiego środowiska. Szkolenie to wcale nie musi być organizowane przez związkowe jednostki, dofinansowujemy również udział w kursach czy warsztatach organizowanych przez inne organizacje pozarządowe, organy samorządu lokalnego, kluby zainteresowań, czy szkoły. Ważne jedynie, by kurs faktycznie rozwijał Waszą wiedzę i umiejętności, a także byście zdobytą wiedzę mogli spożytkować dla społeczności leszczyńskiego Hufca. Następnie minimum 14 dni przed rozpoczęciem szkolenia należy wypełnić prosty wniosek i dostarczyć go do zastępcy Komendanta Hufca ds. programowych, w ciągu 14 dni podjęta zostanie decyzja czy dofinansowanie możecie otrzymać czy też nie. Jeżeli Wasz wniosek kwalifikuje się do otrzymania zwrotu części koszów, dostajecie automatycznie decyzję ile dokładnie pieniędzy otrzymacie. I od razu odpowiadam na pytania rodzące się w Waszych głowach. Pewnie nurtuje Was na jakiej zasadzie zdecydujemy czy dofinansowanie otrzymacie czy też nie. Przede wszystkim interesuje nas, by kurs faktycznie odpowiadał na potrzeby naszego środowiska, chcemy byście zdobytą wiedzę mogli od razu przekazać innym, żebyśmy faktycznie wszyscy mogli skorzystać z tego, co przywieziecie do nas ze swojego kursu. Ponadto na większe dofinansowanie mogą liczyć uczniowie oraz studenci nie posiadający własnych dochodów. Zwrócimy też szczególną uwagę na to, czy ponieśliście inne znaczne koszty w związku z udziałem w szkoleniu. Zdarza się, że wymarzony kurs odbywa się wyłącznie w Białymstoku. Napiszcie o tym we wniosku, a później dołączcie do niego bilet. Nawet jeśli sam kurs nie był drogi na pewno będziecie mogli liczyć na przyznanie większej sumy pieniędzy. Kolejny krok to udział w szkoleniu i jego ukończenie, następnie jeśli otrzymaliście pozytywną odpowiedź na Wasz wniosek powinniście od organizatora szkolenia odebrać fakturę VAT (bądź notę księgową, jeśli kurs organizowany był przez jednostki Chorągwi Wielkopolskiej) wystawioną na nasz Hufiec na opłatę za Wasze uczestnictwo w szkoleniu. Ostatni etap, ten najprzyjemniejszy, polega na tym, że należy udać się wraz ze wszystkim potrzebnymi dokumentami do Komendy Hufca po odbiór pieniędzy.

Dlaczego?

Program dofinansowania udziału w szkoleniach dla kadry naszego Hufca napisaliśmy po to, byście się kształcili, rozwijali, byście zdobywali nowe doświadczenia. Nie stójcie w miejscu, a my będziemy Was wspierać, po prostu.




pwd. Agnieszka Skóra-
szefowa działu instruktorskiego, zastępczyni Komendanta Hufca Leszno ds. programowych, wędrowniczka i feministka, studentka I roku architektury krajobrazu.